Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
305 postów 3507 komentarzy

Z Polski

AnnaZofia - Zwykła Polka, architekt,

"JAK SIĘ MASZ, KOCHANIE, JAK SIĘ MASZ?"

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jak zwykle - moje osobiste myśli.

 Ktoś tu, na NE napisał (w komentarzu) coś takiego: uczestnicy komisji Millera zajmujący się swego czasu „badaniem katastrofy” smoleńskiej teraz nie spieszą się do Laskowego „obnażania kłamstw smoleńskich”… Oczywiście Lasek ma za zadanie „storpedować” to, co wynika ze wszystkich materiałów dotyczących „Smoleńska” poza tzw. raportem Millera i MAK-u. Wszystko inne to, wg Laska, kłamstwa smoleńskie w odróżnieniu od prawdy. Na razie tylko kanadyjski p. Artymowicz dał się w to „zadanie Laska” wciągnąć, ale to jest osoba, która nie od dziś feruje swoje opinie na temat katastrofy. Tyle, że nie pod swoim nazwiskiem, ale na forum GW.  Podkreślam: swoje opinie, a nie efekty rzeczywistych badań.

 

„Artymowicz do 2011 roku pisywał w Internecie pod pseudonimem, brylując na forum Gazety Wyborczej. Stał się szerzej znany gdy opublikował dezinformację, jakoby jego znajomy pilot mówił mu, że „osobiście słyszał” nagranie z kokpitu tupolewa, w którym padły słowa „Patrzcie jak lądują debeściaki”. Obraził także publicznie w wulgarny sposób generała Błasika, za co zresztą musiał później przepraszać. Artymowicz należy do osób, które bez żadnych dowodów już w czerwcu 2010 roku twierdziły, że załoga podjęła decyzję o wykonaniu lądowania. W listopadzie 2011 roku przekonywał, że w kabinie był generał Błasik, i że miały miejsce „naciski na lądowanie”. Trudno więc uważać profesora Pawła Artymowicza za bezstronnego badacza, jako że ustalony pogląd na przyczyny katastrofy miał już kilka miesięcy po niej, a co gorsze, nie wahał się go wyrażać w słowach nie licujących z poziomem, którego zwykle wymaga się od ludzi nauki.” - (komentarz Blogerki contessy do wpisu Blogera lancelot Nowego Ekranu.pl).

 

Wracam do tego, co mnie nurtuje: jak mają się ci, którzy uczestniczyli w Millerowej komisji? Zarzuca się tym ludziom, że nie chcą się ponownie pokazać. Trudno się dziwić, bo po takim popisie, jaki odstawiono przed kamerami, po ewidentnych wpadkach „badaczy”, to po prostu wstyd! Tak sądzę, ale też stuprocentowej pewności nie mam. Mogą czuć się pewnie, mogą być usatysfakcjonowani, wszak mówiono o nich – eksperci. Wszak ich chwalono za ciężką pracę przez jakiś tam czas. W końcu zapłacono…! Może skutecznie wmówiono im, że są autorytetami dla wszystkich, bo to właśnie ich wybrano to tego zadania? Może w to uwierzyli? Może nie wstydzą się np. i tego, że wyniki czy odczyty, które nie pasowały do teorii, której mieli bronić (powtarzać za MAK-iem), po prostu ignorowali, nie brali pod uwagę… Może to mieści im się w ich normach życiowych? Nie wiem.

Myślę sobie, że przecież ci ludzie mają swoje rodziny – żony, dzieci i innych… Czy to tacy sami ludzie? Kierujący się takimi samymi „zasadami”? Czy w swoich domach słyszą od bliźnich takie same peany na temat tej konkretnej pracy w komisji Millera, jakie serwują im pracodawcy (Tusk i jego ludzie)? Czy rodziny członków komisji ferującej nam „prawdę” o brzozie, o „fikołku” samolotu itp. nie wstydzą się teraz…za swoich…? Czy ten moment, ta konkretna praca u Millera nie spowodowała zmiany nastawienia do członka rodziny? Odrzucenie, pobłażanie, deprecjacje osobowości…?

To, co myśli o nich teraz, sądzę większość Polaków, do których dociera to i owo o wynikach pracy tych ekspertów Millera, nie trudno się domyślać. A rodziny?

Polacy jako Naród są zróżnicowani i w kwestii wiedzy(w zależności od ich źródeł!), osądów (wynikających z wyznań, światopoglądów…), więc to, że w rodzinach bywają różne opcje – nie jest niczym szczególnym. Jak, zatem, mają się ci, którzy w tak jednoznaczny(teraz wiadomo – nie chwalebny) sposób określili siebie pracą w komisji Millera, wobec najbliższych?

„Jak się masz, kochanie, jak się masz…?”

KOMENTARZE

  • @AnnaZofia
    Ile komisji musi powstać aby wyjaśnić tą katastrofę? A ile raportów? Który z raportów będzie tym najważniejszym, miarodajnym skoro pomiędzy raportami są rozbieżności?

    Kto i kogo będzie uwiarygadniał, i ile razy? Ile jeszcze spec komisji będzie musiało powstać aż prawda stanie się na tyle wiarygodna że zaakceptuje ją większość Polaków?
  • @Pluszak 10:07:54
    Ile jeszcze spec komisji będzie musiało powstać aż prawda stanie się na tyle wiarygodna że zaakceptuje ją większość Polaków?

    Nie ma i nie będzie takiej komisji i choćby była ich setka to i tak wszystkich w 100% nie zadowoli ich praca i wyniki badań. Wystarczy aby powstała jedna, prawdziwa i bezstronna składająca się z fachowców, którzy swoją pracą i osiągnięciami dają gwarancję rzetelności wyników i powinni to być fachowcy o międzynarodowej renomie a nie jakieś tam Laski czy Artymiuki mające swoje laboratoria w garażach. I to by było na tyle i aż tyle. Pzdr
  • @Pluszak 10:07:54
    "Ile komisji musi powstać aby wyjaśnić tą katastrofę?"

    Wystarczy jedna, która posługuje się logiką, jej wnioski zgodne są z przedstawionymi dowodami i z naszą wiedzą o fizyce, na koniec podaje wersję wydarzeń pozwalającą nam zrozumieć większość faktów, jakie znamy.

    Żadnego z wyżej podanych warunków nie spełnia Komisja gen Anodiny, ani Komisja Millera, ani Zespół Parlamentarny Antoniego Macierewicza. Wszyscy są siebie warci. I każdy z tych "zespołów" zostanie identycznie oceniony.

    Próba obrony Komisji Millera oznacza kompromitację intelektualą i moralną, panie "Pluszak".
  • @lancelot 11:05:57
    Dodałabym jeszcze jedno - ludzie, którzy by się zajęli rozwikłaniem "zagadki smoleńskiej" winni ze sobą współpracować w imię właśnie rzetelnego rozwikłania. Jeśli "każdy sobie rzepkę skrobie" i nie chce z innymi konfrontować swoich badań (bo, że nie chce konfrontować "badań" to zrozumiałe; tu nie ma się co dziwić "Millerowcom", bo ich nawet baza, na której się opierali była mało/wcale wiarygodna, albo..."z sufitu"), to trudno się dziwić, że obawy o nierzetelność, nieuczciwość, tendencyjność i nieprzekonanie co do tego, co pokazują jest powszechna!
  • @AnnaZofia 11:47:03
    No jasne że ścisła współpraca w łonie komisji to jest element niezbędny i tu nie może być mowy o jakimś skrobaniu "swojej rzepki". Pzdr ;)
  • @marektomasz 11:21:55
    "Żadnego z wyżej podanych warunków nie spełnia Komisja gen Anodiny, ani Komisja Millera, ani Zespół Parlamentarny Antoniego Macierewicza. Wszyscy są siebie warci. "

    A waszmość to jaką komisyję by uważał ?? Ciekawe by było znać tych ludzi , posługujących się logiką, bo jak do tej pory to każdy posługuje się swoją logiką a trzeba by było posłużyć się zbiorową logiką i gruntowną wiedzą, gdyż wiadomo iż logika bez wiedzy prowadzi do trzepania piany i dywanów. Pzdr noworocznie
  • @AnnaZofia 11:47:03
    Współpraca?

    Na własnym przykładzie wiem kto się do mnie odezwał, a kto nie, a to daje mi jasny obraz sytuacji kto ma czas i chęć, a kto tylko udaje że ma czas i chęć aby sprawdzać wszystkie tezy i hipotezy dotyczące katastrofy pod Smoleńskiem.
  • @Pluszak 14:07:17
    Ooooo! Waść zwoływał "pospolite ruszenie" w sprawie tragedii smoleńskiej? Umknęło mi coś? Nie kpię; to poważnie. Wprawdzie nie, żebym miała się zgłaszać, bo nie jestem żadnym ekspertem, ale... k`woli informacji.
  • @lancelot 12:26:45
    Do wyjaśnienia tragedii smoleńskiej potrzeba spełnienia kilku warunków:
    - powołanie niezależnej grupy ekspertów do zbadania przyczyn tragedii
    - dostępu do materialnych dowodów w postaci wraku samolotu z jego wszystkimi urządzeniami się na nim znajdującymi
    - dostępu do materiałów i świadków fazy przygotowawczej do lotu, jak i postępowania po zdarzeniu
    Ani pierwszy, ani drugi i trzeci warunek nie był i na razie nie będzie spełniony, gdyż w tym przypadku nie mamy do czynienia ze zwykłym wypadkiem komunikacyjnym, ale z zaplanowanym i wykonanym zamachem na życie Prezydenta i członków delegacji do Katynia.
    Dodatkową trudność powoduje to, że nie był to zwykły zamach terrorystyczny, ale raczej coś na kształt wykonania wyroku śmierci na podstawie decyzji najwyższych gremiów politycznych świata.
    Tak jak przestępstwa "białych kołnierzyków" w państwach, należą do najtrudniej wykrywalnych i najtrudniej osądzanych, to te dokonywane na najwyższych szczeblach międzynarodowych, są wielokrotnie trudniej wykrywalne, nie mówiąc o osądzeniu i ukaraniu sprawców(wg zasady, że nie sądzi się zwycięzców).
    By sprawiedliwości stało się zadość, musiałyby powstać nadzwyczajne okoliczności, o co będzie bardzo trudno, bo trudno sobie wyobrazić warunki, by zarówno USA jak i Rosja miała w tym interes, by osadzić i ukarać sprawców spośród obecnych swoich władz.
    Czy możemy liczyć, ze powstanie w Polsce rząd, który wyjaśni tę zbrodnię, wskazując na wszystkie jej przyczyny(z geopolitycznymi na czele) i ukarze winnych?
    Musiałaby powstać Polska naprawdę suwerenna i nieuwikłana w zależności od mocarstw zaangażowanych w zamach.
  • @35stan 16:53:15
    Widzę, że nie na te tory, na które wprowadzałam tekstem, zeszły komentarze. Bywa. Nie obrażam się, bo wiem, że dociekania w sprawie "Smoleńska" są jednym z pierwszorzędnych dylematów dzisiejszych Patriotów. Zatem dołączam do komentarzy - ludzie, którzy chcieliby rozsupłać to, co namotano dotychczas mają nie lada zadanie. Jesteśmy wszyscy już jakoś "uklepani" na okoliczność wypadku, wybuchów czy innych wariantów, a moim zdaniem należałoby zacząć od tego, co było ZANIM to, co jakoś tam wiemy, się zdarzyło. Zdarzenie to efekt stopniowego, celującego w "punkt zero" działania z pewnością nie jednego człowieka, nie jednego środowiska itd... To jedna sprawa. Kolejna to...czas! Wrak umyty. O ile rzeczywiście to TEN samolot, którym lecieli. Grono różnych świadków mogących naprowadzić na jakiś wątek (wcale nie koniecznie ten dotyczący już ostatniego elementu zamachu, a z czasu przygotowywania go) jest co raz szczuplejszy... Pewne kwestie umykają w natłoku szumów dezinformujących, np. awarie całego sprzętu monitoringu przy wylocie z Okęcia (o ile wylatywali z Okęcia) i wiele, wiele innych. Jeśli to był zamach, to najważniejsze było jego przygotowywanie! Nie to, czy były naciski w kabinie pilotów, czym zamulano nam głowy. Nie "fikołek" samolotu, nie brzoza... To, w moim odczuciu "pobocze" istoty, którą winni się zająć śledczy. Może należałoby zacząć od tej zapomnianej(?) informacji, ostrzeżenia o potencjalnym ataku terrorystycznym... ... Informacji z 9 kwietnia 2010 r.? Pewnie trzeba by się cofnąć i głębiej..., szerzej..., dalej...
    Nie jestem ekspertem i nie uzurpuję sobie tego, że wiem najlepiej, ale...tak sadzę j. w.
  • @AnnaZofia :"Czy to tacy sami ludzie? "
    Ktoś kto wchodzi w UKŁAD wie doskonale, że sumienie już na zawsze musi zawiesić na kołku.
    Dzieci, jeśli nawet w pewnym okresie buntują się to szybko przyjmują pozycje rodziców.
    Tak było w prlu, tak jest i teraz.. to ta sama kasta ludzi.. bez honoru, bez sumienia.

    W zasadzie to są skończeni.
  • @AnnaZofia 17:50:41
    Scherlock każde śledztwo zaczynał od ustalenia motywu zbrodni, potem ustalał kto skorzystał najwięcej na niej, bo zbrodnię popełnia ten kto odnosi z niej największą korzyść. Więc jak znajdziemy tego ktosia to będziemy mieli prostą drogę do wyjaśnienia tej zagadki, więc kto mógł odnieść głowną korzyść i jaka to była korzyść?? Jak myślicie ??? Tylko nie mówcie że Jarek bo to zakładam z góry brednia. Pzdr
  • AnnaZofia
    Wyrobnicy mają to do siebie, że mają zrobić to, czego się od nich oczekuje. Zrobili swoje, kto teraz ma się tłumaczyć, zleceniobiorca czy zleceniodawca? Obie strony, brzydko zabrzmi, sikają.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY

więcej